Pyt.112. Jak to jest z tą sprzedażą okazjonalną w przypadku rękodzieła?

Niedawno, na facebooku, Małgorzata zadała mi pytanie o sprzedaż okazjonalną…

…chciała się dowiedzieć, jak ona wygląda w przypadku przedświątecznej sprzedaży rękodzieła na targach i kiermaszach.

Kilka dni zastanawiałam się nad tym, jak odpowiedzieć na to pytanie.

Chciałam napisać Ci o tym zagadnieniu  w kontekście wyrobów handmade (bo tylko taki kontekst Cię interesuje, jako rękodzielnika), w taki sposób, by rozwiać wątpliwości, które rodzą się za każdym razem, gdy zbiegają się ze sobą 2 pojęcia:

sprzedaż okazjonalna i kwota wolna od podatku.

Powiem Ci, że często angażuję się w rozmowy dotyczące sprzedaży okazjonalnej rękodzieła i kwestii dotyczących ewidencjonowania sprzedaży wyrobów handmade, bo jest to temat, który ciągle budzi duże emocje wśród rękodzielników. We mnie również.

Dzięki tym rozmowom zauważyłam, że problem niezrozumienia tego zagadnienia często wynika z mylenia 2 pojęć, które choć powiązane ze sobą, w tym przypadku są niezależne od siebie.

Czasami problem też wynika nie z mylenia pojęć, a z silnej chęci uzasadnienia, znalezienia wspólnego obszaru, złotego środka w tym zakresie, dzięki czemu rękodzielnik sprzedając swoje rękodzieła bez działalności gospodarczej, czułby się usprawiedliwiony i bezpieczny.

To jest szczególnie groźna sytuacja, bo najczęściej dochodzi wtedy do dużej nadinterpretacji przepisów.

Tym bardziej, gdy porady te są kierowane do osób zainteresowanych taką sprzedażą, przez osoby, które same mają luki w wiedzy na ten temat i którym „wydaje się”, że argumenty przez nich przytaczane, mają sens.

I dla nich pewnie mają sens, nie musza jednak mieć sensu dla Urzędu Skarbowego.

A to tu jest właśnie przysłowiowy „pies pogrzebany”.

kreska

 

Czy więc można sprzedawać rękodzieło, bez działalności gospodarczej, na przedświątecznych targach i kiermaszach, w ramach sprzedaży okazjonalnej?

Można.

kreska

 

 

Jednak tylko wtedy, gdy sprzedaż ta nie ma znamion działalności gospodarczej.

Zgodnie z art. 2 ustawy o swobodzie działalności gospodarczej z dnia 02.07.2004 (Dz.U. nr 173 poz. 1807 tekst jedn.) działalność gospodarcza rozumiana jest jako

,,zarobkowa działalność wytwórcza, budowlana, handlowa, usługowa (…) wykonywana w sposób zorganizowany i ciągły’’.

Bez wątpliwości zatem rękodzielnik, który ma jarmarku bożonarodzeniowym sprzedaje wytworzone przez siebie rękodzieło, do którego wcześniej zakupił w hurtowni półfabrykaty, jest osobą, która powinna dokonywać tej sprzedaży w ramach działalności gospodarczej.

Tym bardziej, jeśli ten rękodzielnik ma swój pseudonim artystyczny, fanpage, bloga czy stronę internetową i jeśli dokonuje sprzedaży (lub próby sprzedaży) również w ciągu całego roku.

Jest to bowiem sprzedaż ewidentnie zorganizowana i zdecydowanie ciągła.

Bo jeśli nawet, danemu rękodzielnikowi w ciągu roku nie udaje się sprzedawać tyle, ile by sobie życzył, to Jego wyroby są dostępne dla klientów przez cały rok (na fanpage, blogu i wszędzie tam, gdzie rękodzielnik pozostawił dane kontaktowe do siebie, których potencjalny klient może użyć, celem zakupu rękodzieła).

Niestety, to, czy rękodzieła się danemu twórcy sprzedają, czy nie, nie ma najmniejszego znaczenia dla Urzędu Skarbowego, jeśli ten doszuka się podczas kontroli znamion działalności gospodarczej, opisanych powyżej.

Dla fiskusa wystarczy, że rękodzieła te są dostępne do kupienia ciągle.

kreska
Wątpliwości w wielu rękodzielnikach budzi jednak sytuacja mająca miejsce w przypadku osób, które wyłącznie przed świętami podjęły się takiej formy zarobkowania na swoim rękodziele.

Z jednej strony trudno byłoby czynność tą uznać za działalność ciągłą, skoro dany twórca wystawia swoje kartki świąteczne raz do roku, na lokalnym jarmarku.

Z drugiej jednak, czynności rękodzielnika związane z wcześniejszym zakupem półfabrykatów w hurtowniach, przewozem rękodzieła na jarmark, zaaranżowaniem swojego stoiska z rękodziełem, nie można uznać za niezorganizowane.

Dlatego też, jeśli na danym kiermaszu trafi się kontrola skarbowa (a z doświadczenia wiem i potwierdzą to rękodzielnicy często wystawiający się na takich imprezach targowych, że takie kontrole nie należą do rzadkości), fiskus może uznać, że sprzedaż ta jest działalnością gospodarczą, tym bardziej że służy osiąganiu zysku.

Używanie zatem tego argumentu może okazać się ryzykowne, zwłaszcza, w polskim prawie, w którym niestety, wiele zależy od subiektywnej interpretacji przepisów przez urzędnika państwowego.

kreska

Kiedy więc fiskus może przyjąć (i najprawdopodobniej przyjmie), że sprzedaż jest okazjonalna?

kreska

Wtedy, jeśli np. jesteś nauczycielem, który w szkole prowadzi warsztaty rękodzielnicze dla dzieci, na których raz do roku, dzieci wykonują kartki świąteczne (a Ty wraz z nimi, robisz własne) i potem nie wiadomo co z tymi kartkami począć, a w dodatku, w pobliskim GOKu, są koła plastyczne i tam też powstają w okresie „okołoświątecznym” różne, związane ze świętami wyroby (i prowadzący te zajęcia też wykonuje swoje własne sztuki) i w związku z tym GOK postanawia zrobić lokalny kiermasz handmade, celem sprzedania tych wyrobów, to wtedy można przyjąć, że i Twoja sprzedaż będzie okazjonalna.

Sprzedajesz bowiem raz do roku, używasz materiałów, które były zakupione na zajęcia dla uczestników warsztatów, więc NIE zamawiałeś ich celem stworzenia rękodzieła, które chciałeś sprzedać i wystawiasz na kiermaszu zorganizowanym przez GOK, który to kiermasz nie jest regularną imprezą wystawienniczą (nie mogłeś zatem zaplanować swojego udziału w nim).

kreska

Zdaję sobie sprawę z tego, że informacje, które tutaj zamieściłam, nie napawają Cię optymizmem.

Musisz jednak wiedzieć, że okazjonalna sprzedaż rękodzieła traktowana jest przez fiskus identycznie jak „okazjonalna” sprzedaż zniczy przed świętem zmarłych…

kreska

Na koniec, dwa słowa o kwocie wolnej od podatku, której wielu rękodzielników używa, na próżno szukając usprawiedliwienia przy sprzedaży rękodzieła bez działalności gospodarczej, na targach i kiermaszach.

Kwota wolna od podatku wiąże się bowiem tylko z obowiązkiem rozliczenia się płatnika (rękodzielnika) z PIT.

Nie ma znaczenia tu, w jakiej formie prowadzona jest sprzedaż.

kreska

Bez względu na to, czy sprzedaż rękodzieła zostanie uznana przez US za działalność gospodarczą, czy też nie, zawsze podlega opodatkowaniu.

W przypadku osób fizycznych (rękodzielników) nieprowadzących działalności gospodarczej podatek należy zapłacić po przekroczeniu kwoty wolnej od podatku.

Kwota zwolniona z opodatkowania obecnie wynosi:

3091 zł

Liczy się ją od całości przychodów, ze wszystkich źródeł zarobkowania, nie tylko ze sprzedaży rękodzieła.

W tę kwotę wliczą się więc pieniądze uzyskane np. ze sprzedaży swojego auta, roweru, czajnika, telefonu, umowy o pracę, umowy zlecenia, umowy o dzieło i tak dalej…

W przypadku rękodzielników, którzy prowadzą działalność gospodarczą wybór formy opodatkowania uzależniony jest od tego, jaką formę prowadzenia tej działalności wybrał rękodzielnik.

Opodatkowanie to może więc odbywać się zarówno na zasadach ogólnych, według skali podatkowej, albo przez formy zryczałtowane.

kreska

Chciałam pominąć to, co grozi rękodzielnikowi sprzedającemu bez działalności gospodarczej w przypadku, gdy przytrafi się mu kontrola Urzędu Skarbowego, która uzna, że Jego działanie ma znamiona działalności gospodarczej, ale myślę, że jest to ważna informacja, dlatego…

„Zgodnie z art. 60(1) par.1 kodeksu wykroczeń (Dz.U. 1971 nr 12 poz. 114) ,,kto wykonuje działalność gospodarczą bez wymaganego zgłoszenia do ewidencji działalności gospodarczej, wpisu do rejestru działalności regulowanej lub bez wymaganej koncesji albo zezwolenia, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny.’’ Wysokość kary wynosi od 20 do 5.000 złotych. Wymierzając grzywnę, bierze się pod uwagę dochody sprawcy, jego warunki osobiste i rodzinne, stosunki majątkowe i możliwości zarobkowe.”

Dodam jeszcze, że do tego mandatu zostanie doliczona kwota zaległych, niezapłaconych podatków, z odsetkami. Kwotę tą wylicza, na podstawie zeznań i dochodzenia, urzędnik skarbowy.

kreska

Ufff…to chyba jest najdłuższy jak dotąd, napisany przeze mnie post na tym blogu.

Jednak temat jest skomplikowany i obszerny a mi zależało na tym, by rozwiać jak najwięcej wątpliwości z nim związanych.

Jeśli jednak nadal czujesz, że masz pytania, na które odpowiedź może okazać się ważna, zadaj mi je w komentarzu, postaram się na nie odpowiedzieć.

mTURKUSOWE

 

Stay tunned

40 odpowiedzi do “Pyt.112. Jak to jest z tą sprzedażą okazjonalną w przypadku rękodzieła?”

  1. Temat faktycznie bardzo obszerny i równie ważny;) Wielu rękodzielników boi się jednak ryzyka związanego z otworzeniem DG i woli sprzedawać nielegalnie… Temat opłacalnego rękodzieła jest w Polsce wciąż jakby obcy,jakby nieosiągalny,odległy.Pamiętam jak wpisywałam w wyszukiwarkę podobne zagadnienia i czytałam,czytałam,czytałam…;) W końcu trafiłam tutaj-co mnie bardzo cieszy i mobilizuje do dalszej pracy,choć dopiero zaczynam i też mam obawy-jak to będzie… Mam jednak nadzieję,że będzie dobrze;)

    1. To prawda, myślę, że w dużej mierze jest to wina braku umiejętności sprzedażowych. Zawsze stawiam sobie za wzór „nierękodzielnicze” marki i jak widzę, że kolejny sklep z „celebrytkami” podbija modowy rynek, to wiem, że rękodzielnik tez może, tylko musi wiedzieć jak.

    1. Haoox, umowa o dzieło jest konkretnie sprecyzowana i ogólnie ciężko ją „naciągnąć” na taką działalność, bo przedmiotem takiej umowy musi być „dzieło” (przedmiot, książka, artykuł). Na umowę o dzieło można by wykonać biżuterię dla kogoś, kto ją od Ciebie odkupi. Jednorazowo. Wtedy dziełem jest ileśtam tej biżuterii.
      Umowa kupna sprzedaży ma raczej zastosowanie przy sprzedaży auta czy mebli czy jakiejśtam innej rzeczy, zwykle używanej. Dla sprzedawcy rękodzielnika, każdy paragon czy wystawiony rachunek jest jednocześnie taką umową kupna-sprzedaży i wtedy powinna być działalność gospodarcza.

      1. To jeszcze ja podpytam. Jestem zatrudniona na umowę o pracę. Wieczorami dziergam sobie dla przyjemności i relaksu. Czy jeśli zrobię np. chustę albo czapkę i oddam w komis do sklepu to muszę mieć DG czy wystarczy umowa-zlecenie albo umowa o dzieło?

        1. Ewo, myślę, że US mógłby dopatrzeć się tutaj znamion DG, tym bardziej, jeśli takie „oddawanie w komis” powtarza się.
          Komisy były stworzone po to, by oddawać do nich rzeczy używane; rower, z którego wyrosło dziecko, telewizor bo został kupiony nowy i ze starym nie wiadomo co począć, czy auto, bo trzeba kupić większe itp, wtedy umowa komisowa jest ok i sprzedaż jest dla sprzedającego jak najbardziej okazjonalna.
          Umowa komisowa na rękodzieło w takim przypadku, wystawiana regularnie, ma raczej charakter normalnej umowy prowizyjnej, rozliczanej po sprzedaży (identycznie się rozliczają przecież wszystkie internetowe galerie z rękodziełem).
          Być może, jeśli w razie kontroli udałoby się udowodnić, że zrobiłaś chustę za małą dla siebie, np. z innej chusty lub ze sprutego swetra, to wtedy ok.
          Jeśli zaś oddajesz w komis chusty kilka razy do roku, regularnie i np. w różnych kolorach i rozmiarach, jedne tańsze, drugie droższe (w zależności od wielkości i stopnia skomplikowania wzoru), z kupionej w hurtowni czy pasmanterii włóczki, to już są to zdecydowanie znamiona DG i w razie kontroli, gdyby się urzędnik „przyczepił”, pewnie trudno byłoby się wybronić.
          Podobnie jest ze sprzedażą na allegro, możesz odsprzedać na allegro buty, które kupiłaś w sklepie, są nowe, ale w domu okazało się, że są odrobinkę za małe, wtedy możesz je ze spokojną głową wystawić na aukcji (nawet jako nowe i z metkami) i rozliczyć się w ramach sprzedaży okazjonalnej.
          Jeśli natomiast kupiłabyś gdzieś 3 pary butów po okazyjnej cenie, po to by je odsprzedać na allegro, to wtedy już nie będzie się to kwalifikowało jako sprzedaż okazjonalna (dlatego wszystkie te akcje kupowania w Lidlu czy Biedronie markowych produktów po bardzo niskich cenach i odsprzedawanie ich potem na allegro są z tego punktu widzenia nielegalne).
          Natomiast, jeśli sklep kupiłby od Ciebie jednorazowo np. 5 chust, to taką usługę można byłoby rozliczyć myślę na umowie o dzieło z dużym prawdopodobieństwem, że US uzna, że taka sprzedaż nie ma znamion DG. Pod warunkiem, że nie będzie to 10x w roku 😉

  2. A co ze sprzedażą w galeriach internetowych? Czy jeśli sprzedaję u nich jako osoba fizyczna, to mnie to jakoś chroni przed Urzędem Skarbowym?

    1. Niestety nie.
      Galeria udostępnia rękodzielnikowi jedynie platformę do sprzedaży, pobierając od niego za to prowizję.
      To jest taki internetowy odpowiednik stoiska na giełdzie czy kiermaszu, za które się płaci.
      Galeria z fiskusem się rozlicza jedynie z prowizji pobranej od rękodzielników (na którą wystawia fakturę), a rękodzielnik zupełnie niezależnie od galerii rozlicza się z fiskusem i to w jego gestii leżą wszystkie prawne regulacje.
      Galeria nie bierze żadnej odpowiedzialności za to czy twórca ma czy nie ma DG.

  3. Witam
    A jeśli mam działalność zupełnie nie związaną z rękodziełem np. nieruchomości i sprzedaje swoje wyroby?
    Co w takiej sytuacji?
    Pozdrawiam

    1. W takiej sytuacji po prostu dodaj do swojej bieżącej działalności kolejny kod PKD, który umożliwi Ci sprzedawanie rękodzieła 🙂
      Kod można dodać online, nie trzeba się włóczyć po urzędach. Po dodaniu kodu możesz od razu sprzedać rękodzieło, nie musisz czekać na żadne zaświadczenia.
      Jeśli chcesz sprzedawać rękodzieła z użyciem metali szlachetnych, oprócz dodania nowego kodu, musisz kupić i zarejestrować kasę fiskalną.
      Jeśli sprzedajesz nieruchomości, i tak prawdopodobnie jesteś VAT-owcem, więc nie będzie tutaj jakichś kosmicznych komplikacji ze zmianą sposobu rozliczania Twojej firmy a kasa fiskalna może działać niezależnie. Oznacza to, że sprzedaż rękodzieła nabijasz na kasę fiskalną a na prowizję od sprzedanej nieruchomości oddzielnie wystawiasz FV.
      Potem księgowej oddajesz FV i raport miesięczny z kasy – księgowa liczy łączny przychód i od łącznego przychodu policzy należny podatek.
      Acha, i jeszcze ważna informacja, za pierwszą kasę fiskalną Urząd Skarbowy zwróci Twojej firmie 90% jej wartości, jednak nie więcej niż 700 zł.
      Osobiście polecam kasy POSNET, spokojnie zmieścisz się w tej kwocie.

  4. Najbardziej zrozumiały i rzetelny artykuł dot. sprzedaży okazjonalnej jaki do tej pory czytałam w internecie! Bardzo dziękuję za odpowiedź, dużo wyjaśniła. 🙂

  5. Dobrzy i fachowo napisany artykuł. Sama jako rękodzielnik mam działalność i nie wyobrażam sobie, żeby mogło być inaczej. Jeśli robię coś hobbystycznie to tego nie sprzedaję ( i tak było u mnie wcześniej), jeśli chcę zarabiać to zakładam firmę, bo to moja wizytówka dla klientów, to ich zwiększone zaufanie do mnie. Lęki i obawy były, ale one są przy każdego rodzaju biznesie. Sukces zależy od nas samych, zaangażowania się w to co robimy, planowania sobie kolejnych celów i osiągania ich krok po kroku.

    I naprawdę nie rozumiem osób, które mają fanpage czy stronę internetową, prowadzą rzekomą sprzedaż okazjonalną i nie boją się aż ktoś „życzliwy ” doniesie na nich do skarbówki. Takie rzeczy niestety się zdarzają, wystarczy rozczarowany klient

    1. Anno, poruszyłaś bardzo ważny aspekt, mianowicie to, jak zmienia się perspektywa patrzenia na swoje rękodzieło, gdy wykonuje się je w ramach działalności gospodarczej i legalnie.
      Myślę, że warto rozwinąć to zagadnienie w osobnym poście, pozwolisz, że użyję Twojego komentarza?

  6. A co z Inkubatorami Przedsiębiorczości? Nigdy się nie ma pewności, że jakiś pomysł wypali. Nie wiem czy założenie firmy rękodzielniczej w ramach inkubatora jest możliwe ale jeśli tak byłoby to tańsze i równie legalne rozwiązanie (po jakimś czasie zawsze można zarejestrować własną działalność, jeśli chce się przejść ‚na swoje’).

  7. Od pół roku piekę zdrowe chleby. Od 2 miesięcy okazjonalnie piekę na zamówienia. Wystawiam się na imprezie zorganizowanej śniadaniowej, ale zysk z tego jest bardzo mały, za to dużo przyjemności i satysfakcji. Zarobek zupełnie by mi nie starczyl na opłaty związane z prowadzeniem DG. Musze zaprzestać by nie żyć w lęku w takim razie. Nie mam warunków i finansów na rozwój pozwalający na zwiększenie dochodów. Nawet jeśli, to wszystko co uda mi się zarobić to musiałabym oddać. Bilans na zero albo na minus. Bez sensu.

  8. Czy dobrze rozumiem, jeśli chcę wystawić to co zrobiłam na allegro / etsy itp. to powinnam założyć działalność gospodarczą, rozliczać się z urzędem skarbowym, płacić zus, prowadzić jakąś ewidencję sprzedaży, zakupy tylko na fakturę i rozliczać jako firmowe, wystawiać paragony albo faktury?

  9. A jak to mają rozwiązać osoby, które czasowo dają radę wytworzyć kilka-kilkanaście przedmiotów miesięcznie, co nawet przy całkowitej sprzedaży nie pokryłoby kosztów ZUSu, a gdzie tu mówić o jakimkolwiek zysku? 🙂 Nie każdy rodzaj rękodzieła pochłania głównie czas, są przecież takie dziedziny, gdzie materiały, narzędzia i inne potrzebne rzeczy kosztują fortunę. Ile można tworzyć tylko dla siebie, rodziny i przyjaciół, żeby obdarowywać ich za darmo? Nie mając nawet zwrotu za zakupione materiały?
    W tej sytuacji, ktoś kto nie dałby rady generować sprzedaży powyżej 1000zł miesięcznie (minimum! bo ZUS, bo podatki, bo materiały… a jak to ma być zamiast pracy na etacie to jeszcze wszystkie opłaty, a i jeść coś trzeba), powinien w ogóle dać sobie spokój z rękodziełem i się za to nie brać? Nawet jeśli to odprężające i sprawiające przyjemność zajęcie?
    Przecież to jest chore…

    1. Asiu, takie zasady dotyczą każdej działalności zarobkowej w Polsce.
      Nikt, kto zakłada nową firmę, nie zarabia od razu na sprzedaży, wiele startupów generuje straty przez pierwsze miesiące działalności. To niestety w naszym kraju obecnie jest norma i sprzedaż rękodzieła nie podlega żadnym wyjątkowym zasadom, tylko dlatego, że jest to produkcja własna. Nie ma żadnej różnicy prawnej pomiędzy sprzedażą rękodzieła a sprzedażą butów na allegro – i tu i tu, jeśli są znamiona DG, które opisałam w poście, konieczna jest rejestracja firmy. Można próbować „na lewo”, ale to jest duże ryzyko. Przepisy są coraz bardziej uszczelniane, kontrole coraz częstsze. Każdy kto tak robi, musi być świadom tego, że ponosi spore ryzyko i będzie musiał udźwignąć konsekwencje w razie „wpadki”.
      Oczywiście, że możesz wykonywać dalej rękodzieło, tylko jeśli nie masz otworzonej działalności gospodarczej, nie możesz swoich produktów sprzedawać. Samo wykonywanie rękodzieła w ramach hobby i relaksu nie jest przecież zabronione.
      Pozdrawiam!

      1. Małgorzato, ja to doskonale wiem, to było raczej pytanie retoryczne. Od małego ciągnęło mnie do różnych prac manualnych, od paru lat rysuję, teraz zajęłam się czymś innym. Rodzina i znajomi są zachwyceni, dlatego zaczęłam poszukiwać możliwości połączenia przyjemnego z pożytecznym. Ale w moim przypadku założenie DG jest niemożliwe, bo musiałabym dopłacać do interesu i to sporo. I tak jak wyżej pisze Jedi odnośnie pieczenia chlebów, nie widzę za bardzo szans jak można by zwiększyć produkcję na tyle, żeby to się opłacało. W przypadku biżuterii z wycinanymi elementami z metalu, jaka jest ostatnio szalenie popularna, sprawę załatwiają maszyny, „zmontować” wszystko w całość może ktokolwiek. „Nałożyć Swara na bigla” (bardzo podoba mi się to określenie 😉 ) też da radę każdy. Podobnie w przypadku szycia na maszynie, koszulek z nadrukami, plakatów, tu najważniejszy jest projekt, a wykonanie można zlecić komuś innemu. Ale już bardziej manualne techniki, jak wire-wrapping, czy tak jak w Twoim przypadku sutasz, wymagają wprawnej ręki i doświadczenia osoby je wykonującej, nie da się tego zlecić na zewnątrz, a nauczyć się perfekcyjnie danej techniki przecież nie jest łatwo.
        Obserwując swoje tempo pracy, jestem w stanie wykonać do 30 przedmiotów miesięcznie. Żeby mi się to chociaż minimalnie opłacało, każdy musiałabym sprzedać za minimum 100zł, co w Polsce jest nieosiągalne bez wyrobionej marki. A jak wyrabiać markę, nie mogąc wystawiać nigdzie swoich rzeczy? Błędne koło.
        Dlatego zastanawiam się, czy na przykład artysta malarz albo rzeźbiarz, malując swoje obrazy i tworząc rzeźby, też musi prowadzić DG?! Za wielkiego artystę się nie uważam, ale mojemu hobby bliżej jest do sztuki, niż do produkcji, w tym sensie że tworzę od początku do końca wszystko sama, nie używam żadnych gotowych elementów, a przedmioty są niepowtarzalne (tak zwane One of a Kind). Nie na zasadzie „robię kilkadziesiąt sztuk i wystawiam na allegro”, tylko robię coś na zamówienie zainteresowanego. Nie da się tego podciągnąć pod umowę o dzieło? Nie miałabym nic przeciwko płaceniu podatków, ale opłaty przewyższające dochody, bez perspektyw na zwiększenie tych drugich…
        Na pewno dużo osób jest w podobnej sytuacji, kiedy tworzy sobie coś w wolnym czasie i w pewnym momencie dochodzi do wniosku, że ma zawalone mieszkanie swoimi wyrobami i warto byłoby coś z tym zrobić, tyle że przez takie przepisy jakakolwiek drobna przedsiębiorczość jest zabijana w zarodku.

        1. Święte słowa! Jestem w takiej samej sytuacji. Szafka nie domyka mi się od scrapbookingowych albumów i decupage’owych różności, które uwielbiam robić, a obdarowywanie znajomych, rodziny i wszystkich przyjaciół Królika już się wyczerpuje. Nie chcę sprzedawać bez DG bo nie chcę wpaść, pół biedy, jak się skończy tylko na mandacie 200 złotych, ale gorzej, jak mi przetrzepią pół domu i będzie się to ciągnąć za mną wiele lat. Pracuję na umowę o prace w zupełnie innej branży, więc pracodawca płaci za mnie składki, nie rozumiem tej polityki! Chętnie bym zalegalizowała swoje wytwórstwo, ale koszty są tak kolosalne, że przekracza to moje możliwości. Może być przecież tak, że w jednym miesiącu sprzedam coś za 500 złotych, a przez kolejne pół roku nic.

  10. Dobre komentarze 🙂 ja również mam problem z biżuterią, którą wytwarzam. Rękodziełem zajmuję się okazjonalnie weekendowo bo pracując w zupełnie innej branży od rana do wieczora nie jestem w stanie zajmować się swoimi projektami codziennie …i tak miesięcznie powstają jedna lub dwie sztuki biżuterii w technice wire wrapping. Chcąc sprzedawać zgodnie z procedurami DG „poszłabym z torbami” 🙁
    ZUS obliguje w takim przypadku do opłacania w ramach DG miesięcznej składki zdrowotnej w wys. 280 złotych mimo że takową już z tytułu mojego zatrudnienia na umowę o pracę przekazuje firma, która mnie zatrudnia. Jak więc mogę sprzedać jedną czy dwie sztuki biżuterii wire wrapping miesięcznie mając nabywców? Mam zgłosić DG i kupić kasę …to jest jednak trochę chore.
    Chcę płacić podatki i legalnie sprzedawać dwie sztuki biżuterii miesięcznie. Jak to zrobić – to dopiero pytanie 🙂

  11. U mnie powstał inny problem. Mam możliwość wykonania jednorazowego zlecenia w zakresie uszycia partii drobnych wyrobów skórzanych, które będą dalej sprzedawane przez osobę prowadzącą działalność gospodarczą za granicą. Jestem osobą fizyczną zatrudnioną na umowę o pracę i nie prowadzę działalności gospodarczej. Proszę o informację, jakich formalności (oprócz umowy kupna) muszę dopełnić, w szczególności, czy dopuszczalne jest przeprowadzenie tego typu transakcji, jaki muszę odprowadzić podatek, czy taka transakcja (pomimo, że jest jednorazowa) nie zostanie potraktowana jako osiąganie przychodów bez rejestracji firmy? Czy może warto sporządzić umowę o dzieło? A może lepiej zrezygnować?

  12. Mam działalność gospodarczą. Mam zamiar rozszerzyć PKD. Powiedziano mi , że z chwilą , od kiedy będę produkowac jako rękodzielnik, stanę sie automatycznie Watowcem. W tej chwili prowadze KPiR i nie rozliczam watu. ponieważ działalnośc w zakresie ubezpieczeń nie jest objęta Watem. Jak będzie to wyglądało , kiedy zacznę wykazywac dochody z tytułu rękodzieła. Czy nadal będe prowadzić książkę przychodów i rozchodów?

  13. Witam. Jestem na Krus-ie (mąż jest wlascicielem gosp. Rolnego na ryczałcie) i czasem też coś zmontuje z papierowej wikliny, nie mam jednak na tyle czasu aby robić to codziennie. Co powinnam zrobić aby legalnie sprzedawać swoje dzieła, ale też żeby jak najmniej tracić na podatki. Bardzo proszę o poradę.

  14. Pani Małgorzata w bardzo przystępny sposób przedstawia przepisy; a przepisy – jak wiele – nie są przyjazne maluczkim.

    W moim przypadku wszyscy dyskretnie stukali się w głowy (a nawet padło określenie, że chcę być świętsza od Papieża) ponieważ do moich hobbystycznych działań, zgodnie z przepisami przytoczonymi tak ładnie przez Panią Małgosię, założyłam działalność gospodarczą. W ostatecznym rozrachunku….niestety mieli rację postukując palcem w czoło…

    Obok biurowej pracy zawodowej lubię tworzyć to, co cieszy oko… Są to rzeczy różne, z różnych dziedzin twórczości powstające krótkimi seriami, ponieważ zwykle wpadam w szał tworzenia wypróbowując coraz to nowe warianty, ucząc się nowych technik i doskonaląc się z każdym egzemplarzem. Materiały, półfabrykaty – oczywiście że kupuję w hurtowniach jeśli tylko dają taką możliwość. Żeby było jak najtaniej. Część wykorzystuję, część zalega, część wyrzucam razem z nieudanymi próbami.

    Swego czasu uznałam, że chciałabym uzyskać z mojego hobby przynajmniej zwrot kosztów materiałów. Żeby mieć pieniądze na nowe „zabawy” z rękodziełem. Miałam nadzieję, że zachwyt dotychczasowych obdarowanych jest szczery, klient przyjdzie i składka zdrowotna też się zwróci. Skoro nie mam innej legalnej możliwości: weszłam do grona biznesrękodzielników. Sama,z nadzieją że dam radę. Taka konieczność, bo przecież nie zatrudnię handlowca za kilka tysięcy złotych kiedy chcę sprzedawać to, co zrobię sama „własnymi rękami” obok pracy zawodowej z dojazdami, domu, dziecka ….Wcześniej nie sprzedawałam uznając, że nie mam do tego prawa.

    Trwało to rok – i tak za długo… Klient był, owszem. Zachwycony pomysłem, jakością, oryginalnością a nawet ceną. Ale nie w zakresie, który przebiłby warunki pracy na etacie. Sklepy były chętne do przyjmowania efektów mojej działalności: ale w komis, czyli na moje ryzyko, co dodatkowo wymuszało inwestowanie bez gwarancji zwrotu środków i twardo trzymało przy bezpiecznej pracy na etacie. Owszem – godziłam się na to nie mając wyjścia, bo inaczej nie wezmą na sklep a jak masz firmę, to masz nie tylko frajdę z tworzenia ale również ZOBOWIĄZANIA. Była nadzieja że klient sklepu to kupi: kupował ale reszta towaru wracała, często wymięta, obmacana i pobrudzona. Strata rosła w księgowaniach w tempie zastraszającym. Składki były niemiłosierne: nieważne, że przez miesiąc nie mogłam usiąść do maszyny do szycia z powodu nadgodzin w biurze – trzeba je było płacić. Konieczność dotarcia do klientów, którzy wyzerowaliby mi bilans działalności zabierały czas, w którym mogłabym spokojnie pomyśleć nad nowym pomysłem. Przyszedł czas refleksji: to co robię cieszy mnie bardzo, ale marketing i zorganizowana sprzedaż to droga przez mękę bo mimo wszystko marna ze mnie bizneswoman….
    Zawiesiłam działalność 2,5 roku temu. Tworzę do szuflady i to coraz mniej bo mimo pomysłów rozsadzających wyobraźnię brak mi kasy na nowe szlifowanie nowych projektów. Bo w moim przypadku pomysł i projekt to nie „pstryk i jest”… Idą za tym zmarnowane materiały i wiele,wiele godzin pracy nad doskonaleniem.

    Dostaję maile od klientów jeszcze teraz: z prośbą o nowe rzeczy bo to co mają się sprawdziło tak bardzo, że chcą więcej…. a ja odmawiam, bo zysk z tej jednorazowej transakcji nie pokryje nawet 30% składki za odwieszoną działalność a przecież obecnie nie wolno mi legalnie sprzedawać.

    Co by komu szkodziło gdybym mogła tworzyć, wrzucać to co zrobię na portal sprzedażowy (np DW) i czerpać środki na materiały z tego, co od okazji do okazji spodoba się klientowi zewnętrznemu? Legalnie opodatkowując to co sprzedam bo przecież każda taka transakcja jest należycie udokumentowana. Na przykład opodatkowana wprost, bez prawa do kosztów uzyskania. Proste i piękne…. Ja zaspokajam swoją potrzebę twórczego zaangażowania w cokolwiek a ktoś cieszy oko efektem… Zarabiam na życie w biurze a moje hobby pozostałoby po prostu samofinansującą się pasją. Z pasji powstaje to, co najpiękniejsze.

    Logika i prawo często się mijają. Szara strefa dzięki temu ma się świetnie.

    Pani Małgosia pokazuje nam tylko fakty, nie szukajmy pod tym postem rozwiązań bo nie w jej mocy jest je nam zapewnić. Artykuł bardzo klarowny i cenny. Myślałam, że może jest gdzieś jakieś wyjście z sytuacji ale dzięki tej lekturze mam swój kubeł zimnej wody i pozostaję przy szufladzie niestety.

    Pozdrawiam wszystkich tworzących ….

  15. Mam podobny problem. Mam pasję dziergania artystycznych skarpetek 🙂 Kupuję zwykle dobre jakościowo wełny i obdarowuję wszystkich wokół. Gdybym mogła czasami taką sprzedać zwróciłoby mi się troszkę za materiały. Ale, myślę sobie, może to prawo chroni tych, którzy mają takie działalności i faktycznie tylko z tego żyją, a ja powinnam się zadowolić tym, że stać mnie czasami na tę dobrą włóczkę i mam przy tej pracy przyjemność psychiczną. Gdyby np. rozwiązanie prawne było takie, że gdy człowiek sobie coś tam dłubie i chce to czas od czasu sprzedać to ma ustawioną jakąś kwotę, np. 500 zł miesięcznie, do tej kwoty może sprzedawać bez DG i rozliczać tylko podatek z fiskusem jakimś prostym formularzem. Tylko, czy to wtedy nie wyglądałoby tak, że wszyscy przestaliby prowadzić DG i sprzedawali to co zwyżkuje powyżej 500 zł na mamę, na tatę, na wnuczka, na babcię. No, nie wiem, chyba jednak US miałby z tego większy pożytek niż stratę, bo przecież mnóstwo osób sprzedaje jednak swoje wyroby bez DG, a urzędy skarbowe aż tak bardzo nie uganiają się za tropieniem przysłowiowej stówki. Założę się, że jednak skarb państwa więcej by zyskał na takim rozwiązaniu aniżeli stracił, nawet gdyby DG było mniej i gdyby ten podatek płacili sumiennie i dziadek i wnuczka i matka i córka i przyjaciółka.

  16. Strasznie to przykre 🙁 Do tego dochodzi jeszcze jedna kwestia – doszukanie się do wiarygodnych informacji na temat legalności sprzedaży rękodzieła w sieci zajęło mi bardzo dużo czasu. Zastanawiam się, czy pomijanie tego niewygodnego faktu przez portale skupiające twórców jest celowe. Zakładając konto na DaWandzie czy Etsy, nikogo nie obchodzi, czy będziesz robić to legalnie, liczy się prowizja, zysk z nowego twórcy, który jest trochę wprowadzany w błąd. Czytając poradniki typu „pięć kroków do prosperującego sklepu na etsy” itp. nigdy nie zobaczymy czegoś, co powinno być napisane wielkimi literami, czyli że bez działalności to jest nielegalne! Przypuszczam że większość osób dorywczo zajmujących się sprzedażą swoich wyrobów na tego typu portalach (okazuje się, że nielegalnie), nie ma o tym pojęcia, bo dała się złapać na te zachęcające teksty dostępne w internecie. Wiem, że każdy ma swój rozum i powinien sam zadbać o swoje interesy, ale widzę że masa osób ma ten problem bo informacja o (nie)legalności prowadzenia sprzedaży bez DG jest mocno zakamuflowana. Szkoda naszego czasu i energii, którą poświęcamy na rozkręcenie sklepu, który po fakcie okazuje się nielegalny a po zalegalizowaniu wpędzi nas w długi. Jestem głęboko wkurzona i smutna, nie wiem, czy rezygnować czy kombinować dalej ale nie widzę dla siebie w tej chwili wyjścia z tej głupawej prawnej sytuacji. :/

  17. Mam pytanie odnośnie rękodzieła.Sytuacja wygląda następująco:
    Moja mama jest inwalidką-między innymi po 3 udarach mózgu.W ramach rehabilitacji zaleconej przez lekarzy wykonuje ręcznie drobne ozdoby,upominki itd.(głównie świąteczne).Ponieważ materiały do tych rękodzieł zakupuje , chciałaby chociaż część poniesionych kosztów odzyskać , sprzedając wykonane prace.Czy istnieje , zgodnie z prawem, taka możliwość?Czy sprzedaż okazjonalna lub prace autorskie są jakimś rozwiązaniem?Czy konieczne jest założenie działalności gospodarczej czy istnieje inna możliwość sprzedaży-zgodnej z prawem?

    1. Dzień dobry,

      Sytuacja wydaje się dość skomplikowana, jednak jeśli mama będzie sprzedawała wyłącznie przy okazji świąt, to być może w razie kontroli urzędnicy przymknął oko. Jednak jeśli mama będzie chciała sprzedawać swoje wyroby przez cały rok, to już wtedy sprawa się komplikuje.
      Proszę się zastanowić, czy może w rodzinie jest ktoś, kto już prowadzi swoją działalność gospodarczą i mógłby poszerzyć zakres o rękodzieło?
      Nie wiem tylko jak się ma podjęcie pracy do otrzymywania zasiłków, które zwykle przysługują osobom z przyznaną grupą inwalidzką – w tej kwestii musi się Pan poradzić kogoś innego.

  18. Witam 🙂 mam pytanie. Moja mama ma DG, prowadzi sklep z pasmanterią czy jeżeli doda do DG rękodzieło będzie mogła sprzedawać moje artykuły czy musiałaby mnie najpierw zatrudnić w swojej firmie ?

    1. Dzień dobry 🙂
      Może Pani dodać do PKD pasmanterii odpowiedni kod ale mama będzie musiała Panią zatrudnić. Jednak jeśli praca nad rękodziełem nie będzie „wypełniała” całego etatu, mama może Panią zatrudnić np. na 1/4 etatu i wtedy już spokojnie można w takim układzie sprzedawać przy relatywnie niskich kosztach, bo wysokość składek przy 1/4 etatu to około 250 zł 🙂

  19. Witam.Szykuje sie na pierwszy w moim zyciu jarmark przedswiateczny,mam do sprzedania bizuterie robiona wlasnorecznie,tj.sutasz i ze sznurka jubilerskiego.Oczywiscie do tej bizuteri musialam dokupic zapiecia,koncowki,bikle itp.Nie posiadam dzialalnosci gospodarczej,nie sprzedawalam tego nigdzie to moj bylby debiut.I czy w takim wypadku mam sie czego obawiac,czy moja sprzedaz bedzie legalna?

  20. Witam. Bardzo interesujący i wyczerpujący temat post 🙂
    Pragnę zapytać o Pani zdanie, czy moja sytuacja również podchodzi pod działalność gospodarczą.
    Od ok. pół roku szyję dekoracyjne poszewki na jaśki. Wystawiam się na OLX i mam swój profil na Facebooku. Mam w sumie 16 produktów, ostatni wystawiłam po dwóch miesiącach przerwy. Od momentu skończenia pierwszej poszewki i jej wystawienia nie sprzedałam ani jednej sztuki. Produkty są opisane, obzdjęciowane i tak sobie ,,wiszą”.
    Czy mimo, iż tworząc, prezentując i dając możliwość do nabycia, nie sprzedałam jeszcze nic, to łamię prawo i bezpieczniej jest zwinąć ,,interes”?
    Nie mam warunków, by prowadzić działalność, a fakt, że przez pół roku nic nie zarobiłam, raczej mi w przyszłości (nawet jak we wszystkich możliwych urzędach to zgłoszę) świetnych zysków nie przyniesie.
    Nie traktuję tego jako pracę, największą radość to sprawia, kiedy wychodzi ze mnie niespodziewanie oraz znajomym na FB się podoba 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *