Pyt.155. Co takiego robić na targach, by nie zwariować i nie zniechęcić klienta?

W komentarzu pod odpowiedzią na pyt. 113  Mère et Fille napisała tak:

„Ciekawi mnie w jaki sposób zachowywać się na targach. Czytanie książki , patrzenie i szukanie czegoś w telefonie, siedzenie na krześle nie jest dla mnie zachęcające (odwiedzam targi incognito, na ten moment – by poznać zachowania sprzedawców i poznać atmosferę takich wydarzeń. Szczerze mówiąc – największym wyzwaniem, gdy myślę o tym, by wziąć sama w nich udział, wydaje mi się robienie czegoś przez 8h. Czytałam Twoje poprzednie posty – o tym by SZCZERZE i PRAWDZIWIE się uśmiechać, natomiast nie jest to możliwe przez cały ciężki dzień i wydaje mi się, że trzeba byłoby znaleźć coś na zmianę, co nie daje sygnału do zniechęcenia się klientowi, ale pozwala na zainteresowanie go, zachęcenie… ale CO?! Zastanawiam się nad tym od przeczytania postu o zachowaniu na targach, to co do teraz wymyśliłam nie do końca mnie przekonuje (np. szycie produktów na bieżąco – nie na sprzedaż na tym kiermaszu, ale na inną okazję – by klient poczuł, że to jest coś, co naprawdę wykonuje się ręcznie, z zaangażowaniem, że wkłada się w to serce…. ale hola, hola… robiąc to, odcina się od rzeczywistości targów i klient może czuć się zbędny na tym stanowisku… – mam kilka takich dylematów … 🙁 )”

kreska

Dziękuję Ci bardzo za ten komentarz.

To prawda, że czytanie książki czy buszowanie w internetach podczas targów, to nie najlepszy pomysł. Takie zachowanie bowiem sugeruje, że rękodzielnik nie jest zainteresowany klientami i  sprzedawaniem swojego rękodzieła.

Zamiast wykonywać rękodzieło na targach, kosztem uwagi, którą powinieneś skupić na kliencie, zabierz ze sobą rozpoczętą i niedokończoną sztukę swojego rękodzieła i ładnie wyeksponuj. To zwróci uwagę klientów i da Ci podstawę do pogawędki właśnie o tym, jak powstają Twoje wyjątkowe produkty.

Oto kilka sposobów na to, by na targach i kiermaszach wyglądać i zachowywać się profesjonalnie i zachęcająco.

Są to porady z mojego osobistego portfela zachowań 🙂

kreska

  • Uśmiechaj się. Uśmiechaj się nie tylko do klientów. Uśmiechaj się również do samego siebie. Rób to tak często, jak możesz, a wejdzie Ci to w krew i zaczniesz to robić po prostu, naturalnie i bez wysiłku. Ludzie lubią uśmiech i zawsze reagują na niego życzliwie.
  • Wyjdź przed stoisko. Nie stój ciągle z tyłu, spaceruj wokół stoiska (jeśli jest taka możliwość). Tym sposobem zlikwidujesz naturalną barierę, jaka powstaje pomiędzy Tobą a Twoimi klientami w postaci stołu lub lady wystawienniczej.

jaOBD

  • Odpoczywaj w przerwach. Klienci na targach i kiermaszach zwykle chadzają falami. Korzystaj z „luk” w przepływie klientów i wtedy regeneruj siły. To jest czas na to, byś chwilkę odpoczął, usiadł i rozprostował nogi.
  • Poszukaj sobie zajęcia – jeśli nic nie przychodzi Ci do głowy – popraw ułożenie produktów na Twoim stoisku. Nie stój „kołkiem”, wyglądaj na zajętego i zainteresowanego tym, co się dzieje.
  • Nie wiesz co zrobić z rękami? Trzymaj w nich ulotki 🙂 To zawsze działa! Nie dość, że pozbędziesz się kłopotu i dasz dłoniom zajęcie, to jeszcze będziesz miał co wręczyć klientowi, który wykaże zainteresowanie Twoimi produktami.
  • Pierwszy mów „dzień dobry”. Z uśmiechem oczywiście :). „Dzień dobry” jest znacznie przyjemniejsze w odbiorze niż „w czym mogę pomóc”.

kreska

Pomogłam?

kreska

mTURKUSOWE

 

Stay tunned

3 odpowiedzi do “Pyt.155. Co takiego robić na targach, by nie zwariować i nie zniechęcić klienta?”

  1. Potwierdzam, że „nie stanie kołkiem” działa i przyciąga klientów. Na jedno wydarzenie targowe zabrałam ze sobą mały warsztat tkacki (dla niewtajemniczonych – zajmuję się ręcznym tkaniem na krosnach), żeby pokazać jak powstają moje prace. Zainteresowanie było bardzo duże, odwiedzający podchodzili, przystawali, zadawali pytania, a ja na ich oczach robiłam kolejną tkaninę, co – jak się okazało – dla wielu było wielkim „wow” 🙂 Pozdrawiam ciepło!

  2. Kilka tygodni temu pierwszy raz sprzedawałam rękodzieło na kiermaszu. Obok mnie stała starsza Pani (weteranka kiermaszów), powiedziała „towar lubi być mieszany”. Za jej radą, co jakiś czas, coś poprawiałam, przekładałam, przesuwałam i faktycznie zainteresowanych było wtedy więcej!

  3. Oprócz wymienionych w poście zabiegów zdarza mi się czasem skomplementować jakiś element stroju klientki (robię to tylko w przypadku, gdy ta rzecz naprawdę mi wpadła w oko). Moim zdaniem skraca to dystans, staje się podstawą do nawiązania rozmowy i po prostu sprawia przyjemność tej osobie. W większości przypadków klientki odchodzą od stoiska uśmiechnięte i z zakupami z mojego stoiska 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *