Pyt.328. Jak sobie radzić z kryzysową sytuacją?

Kryzysową w biznesie, choć to, o czym napiszę, można również odnieść do strefy całkowicie prywatnej.

Do napisania dzisiejszego posta skłoniło mnie moje własne, bardzo niedawne doświadczenie.

Otóż pierwszy raz, odkąd wykonuję biżuterię ślubną, zdarzyło mi się nie wysłać jej na czas.

W zasadzie nie potrafię powiedzieć, jak to się stało, chyba zwyczajnie czasami tak się zdarza, że kilka rzeczy się dzieje jednocześnie i one wszystkie razem mają wpływ na to, że coś takiego się przytrafia.

Przytrafiło się i mi, że paczka z biżuterią, zamiast u Panny Młodej, leżakowała sobie spokojnie zapakowana w jubilerskie pudełeczko…..na mojej komodzie…

Sytuacja była trudna…do ślubu bowiem pozostał jeden dzień.

Odpadała wysyłka kurierem, bo żaden nie gwarantował doręczenia w dniu nadania, odpadała przesyłka konduktorska, ponieważ tu gdzie mieszkam, nie ma stacji PKP, majaczył mi się w głowie pomysł jechania do klientki, jednak ponad 600 km odległość stanowił dla mnie pewien problem i tę opcję brałam pod uwagę wyłącznie w sytuacji, gdy nie było innego rozwiązania.

Historia ma jednak szczęśliwe zakończenie.

Wprawdzie musiałam przejechać się do miasta oddalonego o 120 km, by podać paczkę kierowcy busa (i zapłacić za taki przewóz jak za złoto, dokładając tym samym do interesu), ale Panna Młoda otrzymała swoją przesyłkę na czas i to było dla mnie najważniejsze.

I tak sobie pomyślałam – napiszę Ci o tym dziś.

O tym, co robić w takiej trudnej sytuacji…a w zasadzie to, czego nie robić.

kreska

Pamiętaj, by zawsze patrzeć „chłodno” na trudną sytuacją i widzieć ją dokładnie taką, jaka ona jest.

Nie gorszą.

kreska

Przeszłam w życiu kilka trudnych chwil i zaliczyłam te, w których kompletnie spanikowałam oraz te, do których podeszłam zadaniowo i mogę Ci powiedzieć, że ten pierwszy „sposób” na kryzysy…jest fatalny w skutkach.

Panikując bowiem „dodawałam” dramatu do sytuacji, sprawiałam, że stawała się ona jeszcze trudniejsza i bardziej skomplikowana niż w rzeczywistości i z każdą chwilą oddalałam się od szansy na znalezienie rozwiązania zaistniałego problemu. Z każdą chwilą też sytuacja taka urastała, by stać się w końcu „nierozwiązywalną”.

Działając „na chłodno” dla odmiany, miałam szansę na skrupulatne przeanalizowanie tego, co się dzieje, na rozważenie kilku możliwych scenariuszy i wybranie tego najlepszego.

Tak też zrobiłam i tym razem….

Na koniec zostawię Cię z jeszcze jedną, cenną wskazówką.

kreska

Jeśli przytrafi Ci się biznesowa „wpadka”, nie dotrzymasz terminu realizacji zamówienia, wykonasz coś inaczej, niż życzył sobie tego klient…pamiętaj, by to negatywne odczucie Twojego klienta, nie było tym ostatnim i zrób coś, by sytuację załagodzić, zanim się z klientem rozstaniesz.

kreska

Z tego powodu właśnie, już nazajutrz do mojej klientki powędrowała przesyłka z łakociami 🙂

kreska

Stay tunned

mTURKUSOWE

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *